Memorabilia powstały pod wpływem impulsu, aby nadać choć tak ulotną formę jak internetowe notki wspomnieniom przywoływanym krótko po śmierci Macieja Frankiewicza.
"On był pięknym kawałkiem Polski" Kornel Morawiecki
Podczas każdej rekrutacji do mojego Wydziału, każdemu kandydatowi zawsze zadaję pytanie, o to kto jest Prezydentem Miasta Poznania ( i nie ma problemów z odpowiedzią na nie), gorzej z pytaniem o zastępców prezydenta – no może właśnie z wyjątkiem Macieja Frankiewicza, wymienianego zawsze w pierwszej kolejności.
Jego popularność, rozpoznawalność i wyrazistość – trudno mi uwierzyć, że może być przedstawiana w czasie przeszłym, dlatego tak trudno mi było napisać to wspomnienie. Nie tak się bowiem Panie Prezydencie umawialiśmy.
Maciej Frankiewicz i Andrzej Tomczak
Z Jego osobą związane jest mnóstwo zabawnych wspomnień i anegdot, może warto choć niektóre przypomnieć...
Zanim został Prezydentem: Wsławił się bardzo oryginalnym ubiorem. Bardzo chudy, wysoki, nosił dżinsy i bardzo dziwne koszule. Taki strój umożliwiał mu zawsze szybkie opuszczenie sali sesyjnej – po prostu jak w biegu przez płotki pokonywał trzy rzędy foteli, wzbudzając u statecznych kolegów podziw, a u koleżanek – lekkie zdziwienie.
Kiedy obejmował prezydenturę jego poprzedniczka opisała Wydział Oświaty jako zbiór samych indywidualności (nie mylić z indywiduami), na co odpowiedział, że największą indywidualnością jest jego osoba.
Pytając mnie o zastępców, dłużej zatrzymał się przy Wandzie Musioł. Powiedziałem mu, że sporo czasu pracowała w RIO. Zastanawiał się, co mogło być powodem pracy aż tak daleko. Pragnę nadmienić, iż RIO to skrót od Regionalnej Izby Obrachunkowej.
Na pierwsze oficjalne spotkanie przyszedł w ortalionowej kurtce. Spotkanie miało miejsce w Teatrze Polskim. Nigdy więcej już jej nie założył.
Na bardzo oficjalnym przyjęciu okazało się, że mamy identyczne ubrania. Jedna z dziennikarek skomentowała to dobitnie: „Panowie z tego samego domu dziecka!”
Największą pasją Macieja były konie... Swój wolny czas spędzał na ćwiczeniach i doskonaleniu jazdy. Pamiętam, gdy kiedyś trenował szarże na Woli, a pilnie potrzebny był Jego podpis na jakimś dokumencie. Wyjeżdżam samochodem służbowym z Wydziału, za rogiem – stłuczka, wracam i wyjeżdżam z kolegą – łapiemy gumę, wracam po kolejny samochód i w końcu udaje się dotrzeć na Wolę. Prezydent pokonuje przeszkody, a ja macham pismem, że czekam na pilny podpis. Wreszcie zauważył, podjechał do mnie na koniu, więc podaję mu pismo i w tym momencie koń korzystając z chwili oddechu parsknął zdrowo – właśnie na pismo. Trudno było w urzędzie wytłumaczyć, że potrzebuję nowego do podpisania przez prezydenta, bo poprzednie koń mi opluł.
W swojej pracy zawodowej lubił konkrety, podejmował decyzję i nie bał się odpowiedzialności. Na początku zawsze była kawa i jakieś ciasteczka. Pierwszy rok pracy, to dwie, no może trzy kawy, później na pytanie „Panie Prezydencie, kawa?” – odpowiadał: „Wiadro kawy poproszę”. Lubił słodycze, mógł je jeść w każdej ilości, bo i tak je spalał szybko. Patrzyliśmy z „przerażeniem”, że mógł tyle zjeść, dlatego korzystaliśmy z Jego oferty, iż mamy jeść szybko, bo na talerzu tak szybko ubywa i zawsze sobie nakładaliśmy pierwsi.
O ile słodycze nie były problemem, bo zawsze mieliśmy coś słodkiego dla Prezydenta, to czasami oficjalne przyjęcia, zwłaszcza u naszych wschodnich sąsiadów wywoływały emocje. Prezydent nie pił alkoholu, a podczas oficjalnego przyjęcia u mera Smoleńska w Dniu Pobiedy toasty wznoszono szklanicami, więc wznosił toasty za „mir” moją skromną osobą. Przy czwartym toaście zdążyłem tylko szepnąć, iż ważę 85kg, a w porywach nawet 90kg i na pewno nie dam się ciągnąć za włosy, bo ich nie mam. To spowodowało, że Pan Prezydent pożegnał się z gośćmi, a dla rozluźnienia i przejrzystości zaproponował najlepszy sposób zwiedzania miasta – kłusem.
Podczas innego oficjalnego spotkania, prawie czterogodzinnego w Rennes, dotyczącego nadzoru państwowego nad placówkami oświatowymi informacje były tak interesujące, że zdrzemnęło się Prezydentowi, co mogłoby wzbudzić lekkie zażenowanie, gdyby nie zdjęcie pokazujące, że w tej samej pozie pozostaje drugi, a nawet trzeci rząd słuchaczy.
Andrzej Tomczak - dyrektor poznańskiego Wydziału Oświaty, wiele lat współpracował z Maciejem Frankiewiczem. Fan kina, właściciel największej prywatnej kolekcji filmu polskiego.
W niedzielę 11 października o godz. 10.00 wdowa po Macieju - Joanna, dała sygnał do startu na jubileuszowym, dziesiątym poznańskim maratonie, poświęconym Jego pamięci. Maciej biegł we wszystkich maratonach, włożył bardzo duży wkład w jego rozwój i propagowanie za granicą.
W tym roku maratończycy pobiegli nową, zmienioną trasą - wytyczono dwa okrążenia po 21, 097km. W pierwszym maratonie wzięło udział 831 osób, w tym roku na starcie stanęło aż 433o zawodników (do mety dobiegło 4007). Najmłodsi zawodnicy mieli po 18 lat, najstarszy 80.
Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe medale z wizerunkiem Macieja Frankiewicza.
Najlepszy okazał się 33-letni Kenijczyk Samson Kimelii Chebii z czasem 2:19:14 (był zaledwie niecałe sześć minut gorszy od swego rodaka, który w zeszłym roku ustanowił rekord trasy). Najlepszym polskim maratończykiem okazał się 44-letni Piotr Pobłocki - 2:27:15.
Niedawno ukazała się w ramach publikacji Instytutu Pamięci Narodowej "Solidarność Walcząca w Wielkopolsce w latach 1983-1990", pod redakcją Krzysztofa Brzechczyna i Przemysława Zwiernika.
Książka, jak sami autorzy piszą we wstępie, jest wynikiem zorganizowanej w Poznaniu przez IPN w październiku 2008 konferencji pod tym samym tytułem.
Pracę podzielono na cztery części: działalność i program SW, organizacja SW w Wielkopolsce, działalność wydawnicza SW oraz wspomnienia i relacje.
Z recenzji prof.Wojciecha Polaka:
"Solidarność Walcząca - organizacja, której zasługi w walce o wolność naszego kraju trudno przecenić, nie doczekała się jeszcze całościowego, solidnego opracowania. Na przeszkodzie stoją m.in. zbyt wolno prowadzone badania na poziomie regionalnym. Dlatego z dużym zadowoleniem należy przyjąć fakt opublikowania książki dotyczącej zasadniczo Solidarności Walczącej w Wielkopolsce. Piszę "zasadniczo", gdyż teksty opublikowane w pierwszej części zbioru (Działalność i program Solidarności Walczącej) dotyczą Solidarności Walczącej w skali ogólnopolskiej. Omawiana książka jest propozycją ciekawą, przygotowaną w sposób kompetentny i tym samym bardzo wartościową. Na pewno będzie ona stanowiła istotny wkład do napisania w przyszłości pełnego opracowania na temat Solidarności Walczącej."
Poznań Interrun 2009 odbył się w tym roku dla uczczenia pamięci Macieja Frankiewicza. Nad Maltą 27 września na starcie stanęło prawie 2000 zawodników. Prezydent Ryszard Grobelny objął patronat honorowy nad biegiem i sam wziął w nim udział, pokonując dystans 11km.
Uczestnicy mieli do wyboru trasy o dwóch długościach- 5,7km i 11km, a decyzję którą pobiegną podejmowali już podczas biegu.
Na Malcie była również Joanna Frankiewicz, która dała sygnał do rozpoczęcia biegu i wygłosiła kilka słów do uczestników (jak sama mówi również z biegu).
We czwartek 24 września, o godz.16.00 w kościele oo.Dominikanów zostanie odprawiona Msza Św. w intencji twórców i członków Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. Po Mszy, w krużgankach zostaną odsłonięte tablice pamiątkowe - jedna poświęcona gen.Władysławowi Andersowi, druga - Maciejowi Frankiewiczowi. Tablicę poświęconą Maciejowi odsłoni wdowa po Nim.
Krużganki kościoła oo.Dominikanów
Mała ciekawostka - co łączyło Macieja z generałem Andersem (oprócz tablicy rzecz jasna)?
Swego czasu Maciej miał okazję brać udział w zdjęciach do filmu dokumentalnego "Ułani Andersa", gdzie zagrał właśnie generała - ale temu poświęcę osobny post.
Suplement fotograficzny z 24 września:
PAMIĘCI MACIEJA FRANKIEWICZA 1958 - 2009
ZASTĘPCY PREZYDENTA MIASTA POZNANIA
KAWALERA KRZYŻA KOMANDORSKIEGO ORDERU ODRODZENIA POLSKI
SERCEM ODDANEGO TRADYCJOM NARODOWYM I UŁANOM POZNAŃSKIM
70 lat temu wojska sowieckie wkroczyły do Polski. I na całe szczęście Sejm zdążył z uchwałą, która bardzo okrężnie, ale uznała w końcu zbrodnię katyńską za ludobójstwo.
W tym roku, podobnie jak i w latach poprzednich, po Mszy Św. 0 16.00 w kościele oo.franciszkanów konwentualnych zostaną złożone kwiaty pod pomnikiem 15. Pułku Ułanów Poznańskich.
Pomnik 15 Pułku Ułanów Poznańskich 2008
Następnie "Marsz Pamięci" przejdzieulicami: Ludgardy, Paderewskiego, pl. Wolności, 27 Grudnia, Fredry, Wieniawskiego, Św. Marcin, al. Niepodległości; podczas przemarszu oddanie hołdu pod: Tablicą Ofiar Terroru Stalinowskiego, Głazem Pamięci Piotra Majchrzaka, Tablicą Pamięci Wojciecha Korfantego, Tablicą Pomnika Wdzięczności Narodu Polskiego (przy Pomniku Poznańskiego Czerwca '56) i Tablicą Pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego.
Marsz Pamięci 2008
O godz.18.00 rozpoczną się uroczystości przy Pomniku Ofiar Katynia i Sybiru.